Cygański Las – dystans 8 km

Mała przerwa i wracam do pisania :) trochę pochłoneła mnie praca zawodowa, praktyki szpitalne i pisanie pracy licencjackiej. Trochę mi się tego uzbierało ;) Ale nie spoczywamy na laurach i staram się razem z Colą trenować :)

Było krótko, ale górzyście :D  Cygański Las to nasze okolice, także po wyjechaniu z domu, przejechałyśmy niecały km i znalazłyśmy się na bardzo fajnej leśnej ścieżce. Cola ewidentnie woli takie ścieżki do biegania, trawa też jest super :) asfaltu staramy się unikać, ale przejechanie kawałka też nie stanowi problemu.

Gotowa do drogi :)

Gotowa do drogi :)

Wole trawkę :)

Wole trawkę :)

Trasa bardzo przyjemna, momentami pod górkę…no muszę przyznać, że moja czworonożna towarzyszka lepiej sobie z nimi radziła ;P W trakcie wycieczki zatrzymałyśmy się przy małym źródełku oraz rzeczce celem uzupełnienia płynów. Przy okazji postoju Cola zakumplowała się z małą chichuachuą (chyba tak się pisze…), która była strasznie szybka, zwinna i kochana :) niestety nie mamy z nią żadnego zdjęcia :( IMAG2253

Postój nad źródełkiem

Postój nad źródełkiem

Woda z rzeczki też dobra ;)

Woda z rzeczki też dobra ;)

 

234345

I ten wiatr w uszach ;)

I ten wiatr w uszach ;)

 

Wracając przejechałyśmy koło bielskich Błoni, gdzie było bardzo dużo ludzi na spacerze (w końcu była niedziela) i dzięki temu Cola była w swoim żywiole. Uwielbia ludzi, a w szczególności takich, którzy chcą ją tulić i głaskać ;) Ostatnim punktem wycieczki były odwiedziny u mojej mamy i siostry. Moja siostrzyczka zrobiła mi zdjęcie na pamiątkę. Oto one :)

Rowerowo :) ja i Cola :)

Rowerowo :) ja i Cola :)

W domu przywitała nas moja kochana Tekilka, która nie chciała słyszeć o żadnym odpoczynku dla nas, więc od razu poszłyśmy na spacerek. W końcu ona też potrzebuje ruchu, a że my już zmęczone jesteśmy to nasz problem…ona spacer też miała obiecany :) A tu po spacerku :)

Moje :*

Moje :*

Pozdrawiam Was serdecznie :) A.

Rowerowe gadżety

Zakup roweru to jedno. Gadżety są ważne :) Dobra. Zakupiliśmy rower. I chyba nie do końca zdajemy sobie sprawy z tego, że drugie tyle prawdopodobnie wydamy na gadżety i niezbędniki :) Jeśli nie mamy trekkinga, to przydałyby się lampki, jakieś błotniki, koszyk na bidon, bidon (ja mam spaczenie kiedyś wszystkie bidony śmierdziały plastikiem, nie wiem jak jest teraz), rogi kierownicy może jakiś licznik? Tak. To wszystko kosztuje, ale czy nie chodzi o to, żeby na rowerze czuć się jak najlepiej i żeby właśnie to wszystko nas nie jako zachęcało do ruszenia w trasę? Warto mieć też torbę np. podsiodłową, a w niej niezbędnik: zestaw naprawczy do dętek, łyżki do opon, zestaw kluczy tzw. Multitool (wszystko w jednym, jesteśmy w stanie obsłużyć cały rower), kilka ogniw do łańcucha, skuwacz do łańcucha no i oczywiście pompkę! Jak się jeździ daleko to warto nawet wozić ze sobą zapasową dętkę i oponę zwijaną, lub mleczko do wypełnienia dętki, które zaleje dziury i spokojnie dojedziemy do celu. Jak już mamy takie bajerki to idziemy dalej. Ubiór. Zachęcam do jeżdżenia w pampersie :) Są jeszcze tacy, którzy mówią,że geterki są pedalskie itd.(panowie choć panie moęe też?). Jeśli nie geterki, to są spodenki „szorty” z wpinanym pampersem, lub jeszcze inaczej, sama bielizna – majtki z pampersem dla wstydliwych. Pampers to wygoda. Naprawdę. Im grubsza twardsza gąbka tym lepiej. Nie ubije się tak szybko i zapewni większy komfort. Oczywiście są damskie i męskie i jedna uwaga, bo wciąż są tacy: pod takie spodenki nie zakładamy bielizny!Pamersa zakłada się na gołą d…. no :) koszulki rowerowe do wyboru do koloru, najlepiej na zamek dla lepszej wentylacji. Rękawiczki zapewnią lepszy chwyt, brak poślizgów przy spoconej dłoni oraz zredukuje drgania. Okulary zapobiegną zapaleniu spojówki, łzawieniem przy zjazdach, wpadaniem muszek do oczu, a co za tym idzie utraty kontroli nad rowerem. Kask. Im więcej otworów wentylacyjnych tym lepiej. Im lżejszy tym lepiej. Wygoda przede wszystkim, no i wygląd. Fajnie jak jesteśmy ubrani pod kolorystykę roweru i wszystko ze sobą współgra. Chyba :) Aaa no i buty :) Najlepiej na Spd lub look czyli zapięcia rowerowe. Używam i nie zamieniłbym na zwykłe buty, ale jeśli nie chcemy to but z twardą podeszwą się nada. A później to już tylko gadżeciki: liczniki, nawigacje rowerowe, czujniki tętna, czujniki kadencji (kadencja to ilość obrotów korba na minutę), czujniki mocy wyrażane w Vatach, sakwy, sakiewki, torby, dzwonki…właśnie! dzwonek warto mieć. Niestety wciąż jest dużo osób na ścieżkach rowerowych, często nie reagujących lub reagujących nie elegancko. I co tam jeszcze mamy? Odblaski, podświetlane końcówki wentyli, wyświetlanie tekstu podświetlanego w kole :) Bajerów jest całe mnóstwo. Czy warto? Na pewno! ale co i w jakiej ilości to już zależy od indywidualnych preferencji :)

Rowerowe gadżety :) www.tech.przeambitni.com

Rowerowe gadżety :) www.tech.przeambitni.com

Pozdrawiam T.

Majowa beaglówka :)

Jakiś czas temu zarejestrowałam się na forum e-beagle, które w skrócie można opisać, że jest taka skarbnicą wiedzy o rasie :) Tam też dowiedziałam się, że w Pszczynie na wybiegu dla psów organizowane są beaglówki :) Akurat następna beaglówka miała odbyć się w weekend majowy, więc nie zastanawiając się ani chwili pojechałyśmy…:) Było bardzo miło, sympatyczni ludzie, ale najważniejsze, że kochane łaciaki wybiegane i myślę, że szczęśliwe :) moja Cola jest na pewno zadowolona i już smacznie śpi co się rzadko zdarza o tej porze ;) z niecierpliwością będziemy czekać na kolejne beaglówki :) Poniżej zamieszczam troszkę zdjęć :)

 

Papa, do zobaczenia następnym razem :)

Papa, do zobaczenia następnym razem :)

Pozdrawiamy beaglomaniaków oraz wszystkich miłośników psów :) Cola&A.

 

Spacerek nad Jeziorem Żywieckim

Ostatnio byłam z Tekilą, Colą oraz T. na wycieczce nad jeziorkiem :) Co prawda nie była to wycieczka rowerowa tylko spacerek, ale była super fajnie ;) Dzięki temu, że z jednej strony otacza nas wał, a z drugiej woda spokojnie mogę spuścić pieski ze smyczy, żeby się wybiegały. A jeszcze byliśmy w środku tygodnia, wiec cały brzeg jeziora był tylko nasz :) Było bardzo miło i przyjemnie, każdy był chyba zadowolony :) Tekila tarzała się w błotku ;) T. rzucał Coli patyk, więc była w swoim żywiole :) a ja robiłam zdjęcia, aby uwiecznić ten nasz spacer :) W pewnym momencie spotkaliśmy parę pięknych łabędzi. Cola od razu chciała się z nimi „przywitać” i już się bałam, że zaraz da nura do wody, ale jednemu z łabędzi (chyba panu łabędziowi) nie spodobało się to i zaczął wydawać takie dźwięki odstraszające. Na szczęście Cola chyba zrozumiała, że nie jest mile widzianym gościem w jeziorku :) Reszta spacerku upłynęła nam już spokojnie :) A oto parę fotek:

Pozdrawiam A. :)

Rower leczy. Mój zakup roweru.

W poprzednim tekście pisałem o skręceniu kolana lewego. Postanowiłem „na druga nóżkę” zrobić to samo ;). Skręciłem nogę w kolanie na…parkiecie :) wykonując super hiper piruet. Taki ze mnie Maserak. Chciałoby się powiedzieć „ja w klubie disco mogę robić wszystko” :) Potem było już z górki; szaleńcze tempo leczenia i już po roku byłem jak nowy! W pierwszym półroczu udało mi się założyć i ściągnąć gips, pochodzić na rehabilitację, która nie przyniosła spodziewanego efektu by trafić do ortopedy i finalnie na stół operacyjny (artroskopia kolana). W trakcie zabiegu okazało się, że rezonans nie wykrył zerwania więzadeł ACL. I zaczynałem od nowa. Rehabilitacja, przygotowanie do rekonstrukcji,rehabilitacja….noga po drugiej operacji flak…Proszę sobie wyobrazić tak długie unieruchomienie . Rehabilitacja pomiędzy zabiegami coś tam dała, ale nie oszukujmy się. Budowanie mięśnia to nie taka prosta sprawa. Do rzeczy! Jeszcze przed operacją zacząłem szukać roweru dla siebie.

 Jak dotąd jeździłem na rowerze starszego brata, a jeszcze wcześniej w dzieciństwie miałem swojego „reksia” wspaniała maszyna na której robiłem pierwsze koniki, a pewnego razu konik zgubił jedno kopyto..:) kierownica do góry, koło pojechało w siną dal, lądowanie na widelcu,mój przelot nad kierownicą i piękne lądowanie na żywopłocie :). Później był jubilat, na komunie dostałem nowiuśkie Wigry 3, nieliczni dostawali górale. Następnie brat zakupił pomarańczową Meride. Nie pamiętam modelu czy osprzętu, pamiętam jednak, że w każdym sklepie rowerowym chcieli ją odkupić, czyli musiała być dobra :) Meride ktoś pożyczył na stałe i nie oddal :(. Później brat kupił Kellysa w Czechach ( był zwrot vatu i było taniej). W Pl.nie był jeszcze rozpropagowany. Kellys był na grupie Nexave. On później zmienił ramę na polskiego shannona właściwie to nie wiem dlaczego. Wiedziałem, że będę potrzebował rower możliwie jak najczęściej, byłem już duży i stwierdziłem Tak!Już czas mieć swój rower:)  Zacząłem poszukiwania. Jak się okazało dłuuugie.  Nie wiem ile dokładnie. Natomiast myślę, że dobry miesiąc jak nie dłużej.

Zacząłem od:

1.Określenie potrzeb:

Osobiście nigdy nie jeździłem specjalnie po górach, i w moim przypadku zakup górala czy mtb na kole 26 cali byłby mówiąc delikatnie nieporozumieniem. Przyzwyczajony do rowerów, na których jeździłem wcześniej wybór padł na crossa. Cross, czyli rower do szybkiego poruszania się po asfalcie i lekkim terenie, czym różni się od trekkinga? Jest goły :) bez lampek,bagażnika,błotników. Dlaczego cross, a nie trekking?

Po pierwsze; nie planowałem turystyki rowerowej, po drugie; wolałem mieć wpływ na akcesorium.
Określenie stylu i sposobu użytkowania roweru to bardzo ważny punkt. Jeśli nie jeździsz na rowerze i kupujesz mtb bo stwierdzasz, że będziesz jeździć po górach, to po zakupie i tak nie będziesz tego robić. Nabieranie preferencji jazdy to proces w siodle a nie na kanapie przed tv oglądając Majke, czy Włoszczowską ;)

2. Osprzęt.
Dla mnie rzecz priorytetowa bo wpływająca na kulturę zmiany przełożeń. Źle działający napęd to katorga, a każdy zgrzyt w napędzie ja osobiście odczuwam tak samo boleśnie jak rower :). Przy doborze osprzętu musimy zwrócić uwagę na
– zasobność portfela
– preferencje/częstotliwość jazdy
W rowerach trekkingowych/crossowych a także górskich w większości przypadków możemy spotkać osprzęt firmy Shimano. Tu na chwilę abstrahując, bardzo mnie bawi jak na aukcjach czytam: osprzęt Shimano!łaaaaał nie no szok super! Ok. Ale który? Shimano jak i największy chyba jego konkurent, czyli Sram stosują tzw.grupy osprzętu. Co to jest grupa osprzętu? Grupa, czyli tak na prawdę cały napęd: manetki do zmiany przełożeń, klamki hamulcowe, hamulce, przerzutka przód, korba, przerzutka tył, kaseta/wolnobieg, łańcuch,piasty w niektórych przypadkach wkład suportu, pedały. W swojej ofercie Shimano ma rozwiązania dla zawodowców amatorów,czy budżetowe. Firmy produkujące rowery, żeby uzyskać jakiś określony pułap cenowy daje np.lepsza przerzutkę z tylu (najczęściej :)), ale za to słabsze manetki, kola itd. Czyli żeby coś dać lepszego gdzieś musimy przyoszczędzić, i nie mówimy tu o najwyższych półkach rowerów. Grupy osprzętu Shimano od najniższej do najwyższej:

Tourney
Acerra
Altus
Alivio
Deore
Lx/slx Deore xt
Deore xtr

  1. Osprzęt http://www.bike198.com/wp-content/uploads/2010/01/xt-groupo.gif

    Osprzęt http://www.bike198.com/wp-content/uploads/2010/01/xt-groupo.gif

     Co nam daje wybór wyższej grupy?

    Przede wszystkim wyższą kulturę pracy, czyli poszczególne przełożenia wchodzą gładko i szybko, przerzutki nie będą się tak szybko rozregulowywały, hamulce będą miały większą siłę hamowania, klamki i manetki i będą lżej chodzić, wyższe grupy są lżejsze i zbudowane z lepszych jakościowo materiałów. Ja szukając roweru założyłem sobie, że niżej Alivio nie schodzę. Dlaczego? Bo Alivio to taki średniak, mawia się, że ma najlepszy stosunek ceny do jakości, i nadaje się już do częstej jazdy, w dłuższe trasy. W tym wpisie nie będę opisywał poszczególnych grup, by nie przedłużać. Postaram się wrócić do tematu.

  1. Rama rowerowa.

Niektórzy twierdzą, że najważniejszy element a właściwie szkielet naszego roweru. Odpowiada za wagę finalną, prowadzenie, wygodną pozycję (choć nie tylko ona), sztywność, tłumienie drgań. Obecnie ramy w przeważającej większości produkuje się z aluminium i karbonu. Kiedy ja wybierałem rower nie zwracałem uwagi na ramę powiem szczerze. Na rozmiar ramy – oczywiście. Dlaczego nie zwracałem uwagi na ramę?

  • Bo jeśli mamy dobrze dobrany rozmiar ramy, to wygodną pozycję jesteśmy sobie w stanie dopasować do siebie regulując siodło czy kierownicę.
  • Jeżeli kupujemy rower znanej marki to umówmy się – lipy nie będzie. Poziom jest raczej wyrównany, a w przedziale cenowym w, którym ja się chciałem zmieścić. Zazwyczaj do 2 tys. zł otrzymamy aluminiową ramę. Może jeszcze dodam, że wszystkie marketowe rowery typu „kup rower, a 30 jaj dostaniesz gratis” (autentyk) mnie nie interesowały. Plastikowe hamulce, przerzutki sis, stalowa ciężka rama ( uwaga! niektórzy dobrzy producenci mają nadal stalowe ramy w ofertach z oznaczeniem „Cr-Mo”, w markecie zapewne spotkamy Hi ten).Rama miała mi odpowiadać kolorystycznie, miała mieć fajne cieniowanie (spłaszczenia/uwypuklenia rur.) tyle. Umówmy się, jak ktoś będzie Ci mówił o geometrii ramy, zastosowanych spawach itd., to prawdopodobnie nie minie minuta i się wyłączysz :)

To są rzeczy dla zawodowców i ludzi od bike fittingu. U mnie było: ma jeździć bezproblemowo!

Takich rowerów nie kupujemy http://xn.cdn02.imgwykop.pl/c3397993/link_NMF9uMVkjPBAmksCDIkZ3BMaTiLJcqXH,w300h223.jpg

Takich rowerów nie kupujemy http://xn.cdn02.imgwykop.pl/c3397993/link_NMF9uMVkjPBAmksCDIkZ3BMaTiLJcqXH,w300h223.jpg

  1. Waga roweru

W internetach są całe stosy dyskusji na temat ” odchudzania” roweru, by ważył jak najmniej, są zwolennicy i przeciwnicy jak wszędzie. Ja się sugerowałem wagą roweru. Nie wszyscy ten parametr podają (szkoda), ale to też jest ważna wskazówka. Cięższy rower, to więcej wysiłku by wprawić w ruch i rower i nasze cztery litery ;). Dlaczego się sugerowałem? Bo waga roweru, mówi nam też o pozostałych komponentach. W rowerach jest tak, im lżej tym drożej. Można zatem zaryzykować stwierdzenie, że im lżejszy rower tym lepsze komponenty. Z odchudzaniem roweru osobiście bym nie przesadzał. Trzeba pamiętać też o własnej masie ciała i siłach oddziałujących na rower. Materiał po prostu prędzej czy później się zmęczy.

Wybierając rower kompletnie nie zwracałem uwagi na koła, choć wiem, że to też mega ważna rzecz, ani na amortyzator, bo na tym także często oszczędzają. 

Więc moje założenia były takie: rower crossowy za ok 1500zł, w miarę lekki, osprzęt minimum Alivio, nie na tarczówkach, bo dobre są droższe, bo ich nie potrzebuję do mojej jazdy, bo są droższe w serwisowaniu. Szybko się przekonałem, że o nowym mogę zapomnieć. Alivio w znanych markach to koszt powyżej 2000zł. W moim pułapie mogłem co najwyżej liczyć na Accere. Szukałem używanego…z tymi używkami na polskim rynku też jest nieźle. Gro sprzedawców wyspecjalizowało się w ściąganiu z Niemiec, czy Holandii używek. W moim odczuciu ceny są mocno wywindowane. Trzeba dobrze się naszukać by ustrzelić okazję. Po pewnym czasie szukania używanego roweru, stwierdziłem-nie, nie wiem jak to było użytkowane, w jakim stanie przyjdzie, a może rama jest gdzieś pęknięta? albo zaraz na starcie będę musiał wymienić korbę,kasetę, łańcuch? Nie nie nie jeszcze raz nie! Szukałem dalej. Różnych firm, szczególnie tych mniej rozpropagowanych w Polsce. Któregoś dnia mnie natchnęło. Przypomniałem sobie, że brat jeździł z jakimś kumplem na rowerze. Po Czechach, Słowacji, robili różne wypady. Pamiętałem, że brat mówił, że ten kolega ma na wypasie rower. Wtedy zupełnie nic mi ta marka nie mówiła; wiecie ;) Romet, Merida, Giant ;) to tak ;)W domu gdzieś było ich wspólne zdjęcie z rowerami. Odnalazłem je. Univega. Mój nowy cel poszukiwań. Dodam tylko, że to szukanie się ciągnęło jak „moda na sukces” i byłem już trochę załamany. Pierwsze poszukiwania nie były owocne, nie mogłem nic znaleźć tej firmy, prócz rynku wtórnego. Zupełnie przypadkiem wszedłem na stronę jakiegoś sklepu w internecie i jest! Wyprzedaż rocznika. Przestał sobie rok. Dwa ostatnie w tym jeden mój rozmiar. Osprzęt Deore, mówię sobię uuuuuuu pięknie ;) wagę wynalazłem w innej specyfikacji około 12 kg. Nieźle jak na crossa, Korba była inna, „FSA”, ale całkiem niezła na początek, klamki no name, hamulce z niższej grupy shimano. Cena:1400 zł. Wziąłem bez zastanowienia, i tak już jest ze mną :) Na starcie wymieniłem klamki hamulcowe, na Avidy (od srama) a następnie sztycę pod siodłową (amortyzowana), dla mnie beznadzieja, traci się tylko moc przez zmienne ułożenie nogi względem pedała, poza tym opadało siodełko pod drganiami. W ogóle to wyszedłem z założenia, w późniejszym czasie, że na kasetę, łańcuch, czy korbę to tak nie do końca jest sens patrzeć. To są rzeczy, jeśli będziecie jeździć, które i tak po pewnym czasie będziecie musieli wymienić. Poza tym rower można cały czas udoskonalać wymieniać powoli niektóre komponenty. Ja z zakupu za taką kasę jestem mega zadowolony. W kilku serwisach nie chcieli mi uwierzyć ile zapłaciłem za rower nowy!Okazje się zdarzają. Z napędem nie miałem jeszcze problemów, serwisy robię dość często, przebiegi roczne, w zależności od czasu, około 3000km. Zastanawiam się jeszcze nad wymianą amortyzatora, na obecnego nie narzekam, choć mogłoby być lepiej. Blokada skoku jest, wyprodukowany przez RST dla Univegi…myślę na Rocx Shox i już z blokadą na kierownicy – zobaczymy :)

Ehhh szkoda, że Niemiecka Univega nie płaci mi za wychwalanie ich roweru.

Chciałem uniknąć robienia poradnika zakupowego, mam nadzieję, że mi wyszło, bo na temat zakupu, komponentów użytych do budowy roweru, i ich wpływu na samą jazdę można pisać elaboraty. Może komuś ten tekst pomoże, a zakup roweru w moim wykonaniu wyglądał właśnie tak. :D

18364420914daed0753f482

Mój rower http://bazarek.gallery/215429/14291/2201978/18364420914daed0753f482.jpg

Pyzydyry T. 

Plan wakacyjnej wyprawy rowerowej cz. I. Trasa Giżycko-Wejherowo.

Ze względu na stan swojego zdrowia (angina itp. paskudztwa) jestem uziemiona w domu. Spinning                i rowerowe wycieczki z Colą musiały na razie iść w odstawke, nad czym bardzo ubolewam :(

Chora :( http://tabletki-na-cellulit.co.pl/tag/choroby/

Chora :( 

Starając się nie marnować zbytnio tego czasu postanowiłam popracować trochę nad naszą                 (tzn. moją i T. :)) wakacyjną wyprawą rowerową.

Dzisiaj chciałam zaprezentować wstępny plan wyprawy.

Do Giżycka planujemy dojechać pociągiem przystosowanym do przewozu rowerów. Gdy znajdziemy się już w Giżycku dalsze etapy wyprawy planujemy rozłożyć następująco:

DZIEŃ I

Giżycko – Mikołajki  - Mrągowo, dystans 43,4 km

DZIEŃ II

Mrągowo – Swobodna, dystans 74,3 km

DZIEŃ III

Swobodna – Morąg, dystans 40,1 km

DZIEŃ IV

Morąg –  Stegna, dystans 85,4 km

DZIEŃ V

Stegna – Wejherowo 78,1 km

Dokładną mapkę z trasą znajdziesz tutaj.

To będzie moja pierwsza taka wyprawa i jestem bardzo podekscytowana. Wiem, że jeszcze dużo treningów przede mną, ale mam nadzieje, że podołam. W końcu pomoże mi w tym moja Cola, która jest moim rowerowym kompanem :) Mam pewne obawy co do tych ostatnich odcinków, ale T. mówi, że muszę dać rade ;) A Wy jak sądzicie? A może znacie inne ciekawe trasy na Mazurach i Pomorzu? Wszelkie uwagi i wskazówki mile widziane :)

A wkrótce zapraszam do kolejnych części planów naszej rowerowej wyprawy :) A.

Rower zły, rower dobry

Rower zły;

Na jednej z wypraw rowerowych jadąc spokojnie około 40km/h (spokojnie z górki było :) ) straciłem panowanie nad kiero. Przednie koło zostało na asfalcie natomiast tył zjechał z wysoko wylanego asfaltu. Wszystko działo się tak szybko, że mądra głowa zaczęła hamować tylnym hamulcem, co zaowocowalo poślizgiem na żwirku. Kiedy już szedłem bokiem jak rasowy żużlowiec a moja twarz nieuchronnie liczyła na kontakt z asfaltem począłem się ratować i wyhamowywać nogą! Udało się! Ze skutkiem opłakanym dla kolana…prędkość była tak wysoka, że kontrując noga, w kolanie coś przeskoczyło jakby wyskoczyło ze swojego miejsca a następnie wskoczyło na swoje miejsce. Uniknąłem otarć i bliskiego spotkania z tirem, natomiast dalsza jazda była niemożliwa. Wezwałem pomoc drogową w postaci karetki pogotowia, jako, że byli z nfz stwierdzili, że nic się nie stało :) Ja nalegałem, oni nieustępliwi, skończyło się 4 tygodniowym gipsem. Rower zły !

Wywrotka na rowerze www.wrzuta.pl

Wywrotka na rowerze ;) www.wrzuta.pl

Rower dobry:

Po ściągnięciu gipsu, z nudów znalazłem nowe hobby. Przesiadywanie w kolejkach na rehabilitacje w prze miłym towarzystwie starszych Pan i Panów, którym znudziły się już seriale, i w realu próbują ubarwić swoje życie wymyślając co raz to nowe choroby, oraz nawiązując nowe kontakty, często z niewybrednymi tekstami ;).
Rehabilitacja rozwija.
Nauczyłem się obsługiwać wanienkę do hydromasażu, laser też już ogarniam, nie miałem szkoleń tylko z prądów, i pola magnetycznego. A na salce ćwiczeń miałem jeździć naaaaaa rowerku :) jako panaceum na rozbudowę i pobudzenie do pracy sflaczałego, po czterech tygodniach, mięśnia czworogłowego (to takie niekształtne nad kolanem). Gdy tylko się dowiedziałem o tym fakcie, od razu wsiadłem na rumaka by stopniowo ćwiczyć i wracać do żywych. Rower dobry!

Dobry rower www.foerstel.com

Dobry rower www.foerstel.com

Rower używany nieuważnie lub przy splocie nieszczęśliwych zdarzeń potrafi narobić szkody. Wyłączam tutaj extremum typu dunhile,jakieś enduro etc. Bo przy tej aktywności trzeba brać to jako ew. oddalone w czasie, prędzej czy później trafi się jakieś drzewko, wystający korzeń, czy lepszy lot :). Źle dobrany rower to katorga! Włącznie z bólami kręgosłupa czy drętwieniem niektórych części ciała, potrafią zniechęcić. Wiem coś o tym.

A z drugiej strony;
Rower to wydajna maszyna która daje dużo frajdy. Jeśli tylko mamy dobrze dobrany i wygodny rower, dobrany pod nasze preferencje jazdy, mamy fajną trasę do pokonania (siły na zamiary!), już nie wspominając o pozytywach, o których mówią we wszystkich telewizjach śniadaniowych :) ruch,dotlenienie,niekiedy środek transportu do pracy :). Same plusy. I możecie wierzyć lub nie, ale jak złapie się bakcyla to pogoda nie ma znaczenia :).

Piszę o tym trochę dla tego, żeby sobie zrobić wstępniak do kolejnego wpisu: jak kupiłem pierwszy swój rower :).

Dzien dobry! :) T.

Trasy rowerowe w Bielsku-Białej cz. II

Poza opisanymi w cz. I trasami przez nasze piękne miasto Bielsko-Białą przebiegają jeszcze dwa trakty rowerowe o charakterze ogólnokrajowym i międzynarodowym.

Bielsko-Biała nocą http://www.michalcala.pl/en/photograph.php?id=3721

Bielsko-Biała nocą http://www.michalcala.pl/en/photograph.php?id=3721

Centrum B-B http://www.icestorm.biz/bielsko-biala/

Centrum B-B http://www.icestorm.biz/bielsko-biala/

Szyndzielnia z widokiem na Bielsko http://bielskobiala.wyborcza.pl/bielskobiala/51,88025,18081492.html?i=1

Szyndzielnia z widokiem na Bielsko http://bielskobiala.wyborcza.pl/bielskobiala/51,88025,18081492.html?i=1

 

Wytrawni rowerzyści wiedzą, co to takiego sieć Greenways czy Wiślana Trasa Rowerowa, jednak z myślą o początkujących warto przytoczyć kilka podstawowych informacji.

GREENWAYS (zielona) Kraków – Morawy – Wiedeń

W Bielsku-Białej prowadzi ulicami: Dumki, Poligonową, Zuchów, Zapłocie Duże, Cieszyńską – zachowaj ostrożność, Wapienicką, przecinamy kładką potok Wapienica – zachowaj ostrożność i w kierunku Jaworza ulicami Jaworzańską, Miętową i Storczyków.

Sieć zielonych szlaków ma służyć niezmotoryzowanym do pokonywania znacznych odległości w taki sposób, by mogli jak najlepiej poznać tereny, przez które podróżują. Szlaki wytyczone są z myślą o jak najlepszym zaprezentowaniu ich walorów przyrodniczych i krajobrazowych, jak i dziedzictwa kulturowego. Cechą charakterystyczną Greenways jest ich konstrukcja przypominająca rybi szkielet – od głównego traktu (kręgosłupa) odchodzą odnogi (ości), prowadzące do miejsc, które warto odwiedzić. Jedna z Greenways, prowadząca z Krakowa przez Morawy do Wiednia, przebiega właśnie przez Bielsko-Białą, dokąd dojeżdża się od Międzyrzecza Dolnego. Do miasta wjeżdżamy ulicą Dumki, potem Poligonową (tutaj Greenway pokrywa się z Trasą nr  001). Z Poligonowej należy zjechać w ulicę Zuchów, czyli w Trasę nr 002. Znajdujemy się w okolicy wzgórza Trzy Lipki, gdzie warto się zatrzymać, by podziwiać wspaniałą panoramę miasta u stóp Beskidów. Po powrocie na szlak jedziemy ulicą Zapłocie Duże (tu godzien uwagi gotycki kościół św. Stanisława i średniowieczne grodzisko) do Wapienicy. Tam przez chwilę jedziemy ulicami Cieszyńską, Wapienicką, przecinamy kładką potok Wapienica i udajemy się do Jaworza ulicami Jaworzańską, Miętową i Storczyków.

IMAG2117

WIŚLANA TRASA ROWEROWA (granatowa) WTR

Jaworze, Wapienica, Lotnisko, Aleksandrowice, Stare Bielsko, Trzy Lipki, Mazańcowice. Trasa prowadzi ulicami: Dębowiec, Łowiecką, Zwardońską, Orzeszkowej, przekroczenie ronda na Hulance – zachowaj ostrożność, Bukową, ścieżką rowerową wzdłuż alei Andersa, Nad Potokiem, a następnie dołącza się do Trasy nr 002 na ulicy Zuchów. Tam dociera do końca bielskiej odnogi WTR, ale przejażdżkę możemy kontynuować niebieskim szlakiem 001 w kierunku Komorowic. Stąd łatwo się dostać na czerwony szlak prowadzący do Czechowic-Dziedzic i dalej w kierunku Goczałkowic-Zdroju, gdzie można powrócić do poprowadzonego wzdłuż Wisły głównego traktu WTR

Podobny do sieci Greenways jest pomysł Wiślanej Trasy Rowerowej. To szlak wiodący przez całą Polskę, od źródeł Wisły do Gdańska, wytyczony drogami o ograniczonym ruchu samochodowym. WTR nie jest jeszcze gotowa w całości, jednak z jej bielskiej odnogi rowerzyści korzystają już od kilku lat. Na odcinku przebiegającym przez Bielsko-Białą i najbliższe okolice, dojeżdżając do miasta od źródeł Wisły, pojawiamy się od strony Jaworza i dojeżdżamy nad zaporę w Wapienicy. Opuszczamy to urokliwe miejsce ulicą Tartaczną, powielamy chwilowo trasę niebieską (ulica Dębowiec) i zieloną (ulica Łowiecka), po czym ulicą Zwardońską przejeżdżamy w pobliżu lotniska sportowego w Aleksandrowicach. Teren ten zajmuje Aeroklub Bielski, a do celów lotniczych został przystosowany w latach 1934–1935. Znajduje się tam trawiasty pas startowy o wymiarach 660×200 metrów, który umożliwia starty samolotów sportowych i szybowców, a także helikopterów. Dla bielszczan lotnisko jest również miejscem spacerów i przejażdżek rowerowych – na jego obrzeżach wytyczono ścieżki rowerowe, którymi biegnie Wiślana Trasa Rowerowa. Patrząc z lotniska na wschód i południe, można podziwiać panoramę Beskidu Małego i Beskidu Śląskiego, a przez spajającą je Bramę Wilkowicką dostrzec Pilsko czy Babią Górę. Przy sprzyjającej pogodzie widać nawet szczyty Tatr. Z ulicy Zwardońskiej wjeżdżamy w ulicę Orzeszkowej, a na jej końcu przeprowadzamy rower przez rondo na Hulance i docieramy Bukową do ścieżki rowerowej wytyczonej wzdłuż alei Andersa. Zjeżdżamy tam spokojnie do Starego Bielska – do ulicy Nad Potokiem, gdzie możemy przyjrzeć się grodzisku i kościołowi św. Stanisława. Następnie ulicą Portową wspinamy się na wzgórze Trzy Lipki. Tutaj możemy odetchnąć, podziwiając panoramę miasta i gór, by następnie włączyć się do Trasy nr 002 na ulicy Zuchów. Tam koń- czy się bielska odnoga WTR, ale przejażdżkę można kontynuować niebieskim szlakiem w kierunku Komorowic, stamtąd czerwonym szlakiem do Czechowic-Dziedzic i dalej, w stronę Goczałkowic-Zdroju, gdzie powrócimy do poprowadzonego wzdłuż Wisły głównego traktu WTR.

IMAG2116Informacje oraz mapki zawarte w artykule zostały zaczerpnięte z przewodnika rowerowego wydanego przez Wydział Promocji Miasta Bielska-Białej.

Pozdrawiam serdecznie A. :)

Trasy rowerowe w Bielsku-Białej cz. I

Wpis dedykuje mojej kochanej siostrze E.

TRASA NR 001(niebieska) Dookoła Bielska-Białej / 52 km

Zaplanowana jako pętla prowadzi ulicami: Leszczyńską, Piaskową, bulwarami w Straconce, Zawodzie, Ks. Brzóski, Polną, Wróblowicką, Admiralską, przejazd przez Krakowską – zachowaj ostrożność. Gmina Kozy ulicami: Krańcową, Sadową, Chmielową, Pod Grapą, Topolową, Młyńską, Nadbrzeżną, Graniczną, Przygraniczną. Dalej ulicami: Bielską, Do Lasu, Tartaczną, Zagrody, Janowicką, Pod Kasztanem, 13 Zakrętów, Bystrą, Barkowską, Komorowicką, Mazańcowicką, Poligonową, przejazd przez Andersa – zachowaj ostrożność, Dumki, Spółdzielczą, Dębową, Kaskadową, Rudawka, Międzyrzecką, przejazd przez most nad drogą ekspresową S1 – zachowaj ostrożność, Londzina, Mazurską, Dzwonkową, przejazd przez Cieszyńską – zachowaj ostrożność, Średnią, Jaworzańską, Miętową, Zapora, Dębowiec, Skarpową, Karpacką, Karbową, Olszówka, Pocztową, Srebrną, Pszczelą, Czołgistów – uwaga ruch jednokierunkowy – zastosuj się do znaków, Ustronie, Willową, Bystrzańską, przejazd kładką dla rowerów na druga stronę rzeki Białej – zachowaj ostrożność, Kusia, Paproci, Kolejową, Maczka, Leszczyńską.

Do Trasy nr 001 dojechać można z centrum miasta tak zwanym Czarnym Łącznikiem. Jest to bardzo praktyczny i urokliwy fragment bielskiej sieci rowerowej, poprowadzony ścieżką rowerową wzdłuż ulicy Partyzantów. Przy zjeździe do Centrum Handlowego Gemini Park należy wjechać na drogę gruntową wiodącą przez Park Strzygowskiego wzdłuż rzeki Białej i dotrzeć do ulicy Leszczyńskiej. To miejsce uznaje się za początek Trasy nr 001, która jest pomyślana jako pętla wokół miasta. Można ją pokonywać w dowolnym kierunku, w całości lub fragmentami. Liczący 52 km trakt daje możliwość spędzenia w rowerowym siodełku kilku bardzo przyjemnych godzin i przyjrzenia się Bielsku-Białej z każdej strony. Z ulicy Leszczyńskiej skręcamy w Piaskową, a dalej trasa prowadzi Bulwarami Straceńskimi wzdłuż potoku. To jedno z ulubionych miejsc wypoczynku bielszczan. Straconka, kiedyś wieś, a od kilkudziesięciu lat dzielnica miasta, powstała nad potokiem o tej samej nazwie w II połowie XVI wieku. Jej nazwa wywodzi się od staropolskiego stracić, czyli uśmiercić. Legendy głoszą, że w tej okolicy dokonywano niegdyś egzekucji, między innymi stracono czterech zbójników. Opuszczając Straconkę należy z Bulwarów Straceńskich skręcić w ulicę Zawodzie, a potem pokonać dość stromy podjazd ulicą Księdza Stanisława Brzóski. Nagrodą za wysiłek jest wspaniała, zwłaszcza o zachodzie słońca, panorama Bielska-Białej i szybki, a w ostatniej fazie bardzo stromy zjazd niemal do centrum Lipnika. W dalszym biegu Trasy nr 001 znów trzeba się wspinać, tym razem ulicą Polną, której początek jest dość wymagający. Lipnik to kolejna z podbielskich miejscowości, która w XX wieku stała się dzielnicą miasta. Jej początki sięgają prze- łomu XIII i XIV wieku. Atrakcjami są tu m.in. XIX-wieczne: kościół pw. Narodzenia NMP i św. Walentego oraz kamienny amfiteatr w lipnickim parku. Przy drodze do amfiteatru znajduje się zabytkowa leśniczówka. Warto te miejsca odwiedzić, gdyż znajdują się niedaleko od szlaku, w okolicach najwyższego punktu na ulicy Polnej. Jadąc dalej, opuścimy administracyjne granice miasta. Po zjazdach ulicami Wróblowicką i Admiralską będziemy musieli przeciąć, z zachowaniem ostrożności, ruchliwą ulicę Krakowską i już w Kozach – łagodnie potoczyć się w dół ulicami Krańcową i Sadową. Kozy to jedna z największych wsi w Polsce, a na pewno najludniejsza – ma 12 tysięcy mieszkańców. Powstała mniej więcej 700 lat temu, a jej znakiem rozpoznawczym jest przede wszystkim kompleks pałacowo-parkowy w centrum.  Nad wsią góruje jeden ze szczytów Beskidu Małego – Hrobacza Łąka, gdzie znajduje się oświetlany nocą krzyż. Jadąc dalej przez Kozy, poruszamy się ulicami: Chmielową, Pod Grapą, Topolową, Młyńską, Nadbrzeżną, Graniczną i Przygraniczną – tutaj trzeba zachować ostrożność, przekraczając ruchliwą ulicę Wyzwolenia znajdującą się już na granicy Bielska- Białej i Kóz. Do Bielska-Białej dostajemy się przez Hałcnów i następnie Komorowice Krakowskie ulicami Do Lasu, Tartaczną, Janowicką, Pod Kasztanem, Zakrętów i Bystrą, która wiedzie nas przez lasek będący dobrym miejscem na krótki odpoczynek. Początki Komorowic sięgają końca XIII wieku – ziemie te zostały zasiedlone za sprawą księcia cieszyńskiego Mieszka. Początkowo nosiły nazwę Bertholdsdorf, spolszczoną na Biertułtowice, która w XV stuleciu została wyparta i zastąpiona tą obecnie funkcjonującą. Wracając na Trasę nr 001 jedziemy ulicami Barkowską i bardziej ruchliwymi: Komorowicką i Mazańcowicką, z której odbijamy w Poligonową prowadzącą nas przez bardzo spokojne okolice północnego skraju miasta. Na Poligonowej dość ważny punkt – przejazd przez aleję Andersa, gdzie trzeba zachować ostrożność i jechać dalej szlakiem wzdłuż drogi ekspresowej. W dalszym biegu trasy poruszamy się ulicami bardzo mało uczęszczanymi (fragmenty pozbawione są asfaltowej nawierzchni): Dumki, Spółdzielczą, Dębową, Kaskadową. Z ulicy Rudawka wjeżdżamy na Międzyrzecką, by przejechać ponad drogą ekspresową wiodącą do Cieszyna. Za wiaduktem zjeżdżamy w ulicę Londzina, poprowadzoną równolegle do drogi ekspresowej i znów jesteśmy w bardzo spokojnym rejonie, gdzie można podziwiać za polami pasmo Beskidu Śląskiego. Ulicami Mazurską i Dzwonkową dojeżdżamy do Wapienicy, kolejnej dzielnicy Bielska-Białej. Pierwsze wzmianki o Wapienicy pojawiają się w dokumentach historycznych z 1568 roku. Co ciekawe, pierwotna nazwa ówczesnej wsi brzmiała Łopienica, a pochodziła od rzeki, na brzegach której rósł łopian. Nim jednak dostaniemy się do Doliny Wapienicy, ważnej dla zaopatrzenia Bielska-Białej w wodę, na krótki czas wyjeżdżamy z granic miasta, by wstąpić do Jaworza. Wyjeżdżając z Dzwonkowej przez kilkanaście metrów pedałujemy po ruchliwej Cieszyńskiej, by znów poruszać się nieuczęszczaną ulicą Średnią – znajdujemy się wtedy w Jaworzu. Dalej skręcamy w nieco bardziej ruchliwą Jaworzańską, która sprowadza nas na powrót w administracyjny obszar Bielska-Białej. Już niedaleko do urokliwej Doliny Wapienicy. Jej oś wyznacza potok, nad który w upalne dni ściągają tysiące bielszczan, by wśród intensywnej zieleni zażyć odpoczynku. W 1995 roku w Dolinie Wapienicy stworzono Zespół Przyrodniczo-Krajobrazowy. Kolejne jej atrakcje to rezerwaty przyrody (Stok Szyndzielni oraz Jaworzyna), a przede wszystkim zapora im. Ignacego Mościckiego, wybudowana w 1932 roku. Po zjechaniu z Jaworzańskiej czeka nas droga delikatnie wiodąca pod górę. Ulice Miętowa i Zapora prowadzą nas w prześliczne tereny wypoczynkowe w okolicy zapory. Warto w tym miejscu odbić nieco ze szlaku, by spędzić trochę czasu na przyjemnym odpoczynku wśród szumu drzew, strumienia i śpiewu ptaków. By kontynuować Trasę nr 001, należy wspiąć się biegnącą między drzewami ulicą Dębowiec – na końcu tego podjazdu czeka nagroda: kolejna wspaniała panorama miasta. Potem dość szybki zjazd ulicą Skarpową. Zwłaszcza na jego krętym końcu, dojeżdżając do Karpackiej, należy uważać, rozsądnie regulując prędkość. Dotarliśmy do Kamienicy, o której pierwsze informacje historyczne pochodzą z roku 1305. W tej dzielnicy (do XIX wieku będącej wsią o charakterze rolniczym), warto odwiedzić kościół św. Małgorzaty, zbudowany w latach 1897-98. Bielszczanie kojarzą Kamienicę głównie z największym w mieście cmentarzem komunalnym. Przyrodniczą atrakcją dzielnicy jest Gościnna Dolina, którą wytyczają potoki spływające z Dębowca. Dogodne miejsce do życia znalazło tu wiele cennych gatunków fauny i flory. Podążając ulicami Karpacką i Karbową, napotykamy dość stromy podjazd – na jego zwieńczeniu znów czeka na nas piękna panorama miasta od strony południowej. Następnie mijamy nowoczesną halę widowiskowo-sportową i przede wszystkim lubiany przez bielszczan Dębowiec – niedużą górę u stóp znacznie wyż- szej Szyndzielni. Stoki Dębowca są bardzo chętnie odwiedzane przez mieszkańców miasta i turystów. Dla jednych to pierwszy krok w kierunku szczytów Beskidu Śląskiego, a dla innych docelowe miejsce mało forsownych wycieczek. Pod Dębowcem znajduje się też camping. Nieco dalej, już w Olszówce, można dojechać do dolnej stacji kolejki gondolowej na Szyndzielnię – liczący 1028 m n.p.m. szczyt Beskidu Śląskiego, z pierwszym w tych górach schroniskiem, wybudowanym w 1897 r. Następnych kilka kilometrów trasy to łagodny zjazd ulicą Olszówka. W dzielnicy, nazywającej się tak samo jak ulica, można znaleźć kilka ciekawych miejsc, których walory bielszczanie doceniają od wieków. Są to interesujące z architektonicznego, a przede wszystkim estetycznego punktu widzenia dawne wille, miejskie 17 | TRASA NR 001 kąpielisko, korty tenisowe, a także, a może przede wszystkim Las Cygański – wymarzony teren na dłuższe, krótsze, mniej i bardziej wymagające spacery. Z Lasu Cygańskiego można udać się na Kozią Górkę (zwaną także Stefanką), gdzie znajduje się schronisko. Nieco poniżej szczytu można zobaczyć pozostałości po wybudowanym w okresie międzywojennym torze saneczkowym, który w latach świetności był najdłuższym torem naturalnym w Europie. Cygański Las ma znacznie większe znaczenie dla bielszczan, niżby mogło się z pozoru wydawać. Jego nazwa wzięła się z niemieckiego Ziegenwald (Kozi Las), co z czasem przekształcono na Zigeunerwald, czyli dzisiejszy Cygański Las. Właśnie w kontekście Cygańskiego Lasu pojawia się pierwsza historyczna wzmianka o Bielsku: w dokumencie z 1312 roku książę cieszyński Mieszko daje we władanie mieszczanom bielskim rzeczony Ziegenwald. Wracając jednak na niebieską trasę, za Lasem Cygańskim skręcamy z ulicy Olszówka w Pocztową, dalej jedziemy Srebrną (w tych okolicach należy uważać, ponieważ obowiązuje ruch jednokierunkowy – należy zastosować się do znaków drogowych i pilnować oznaczenia trasy), Pszczelą, Czołgistów, aby znaleźć się w kolejnym miejscu, gdzie mieszkańcy Bielska-Białej lubią spędzać pogodne weekendy – na Błoniach. Tu warto odetchnąć w cieniu drzew bądź na polance, można skorzystać z campingu, usług małej gastronomii lub skorzystać z różnorodnych urządzeń rekreacyjnych. W pobliżu znajduje się kampus Akademii Techniczno- -Humanistycznej. Błonia opuszczamy ulicami Ustronie i Willową. Po przekroczeniu ruchliwej ulicy Bystrzańskiej, korzystając z kładki, przenosimy się na prawy brzeg rzeki Białej. Następnie ulicami Kusia, Paproci, Kolejową (wzdłuż torów) i Maczka docieramy do punktu, z którego rozpoczęliśmy podróż Trasą nr 001 – na ulicy Leszczyńskiej.

IMAG2112

TRASA NR 002(zielona) Centrum – Wapienica – Stare Bielsko / 18 km

Rozpoczyna się na Placu Ratuszowym, dalej prowadzi ulicą Sempołowskiej, ścieżką rowerową przy ul. Partyzantów i ulicami: Kochanowskiego, Karpacką, Jeżynową, Łowiecką, Dębowiec, Zapora, Kopytko, drogą gruntową wzdłuż potoku Wapienica, ulicą Wapienicką, przejazd przez Cieszyńską – zachowaj ostrożność, Zapłocie Duże, Nad Potokiem, Zuchów, Halentówka, Piechurów.

Trasa zielona częściowo prowadzi przez centrum Bielska-Białej, z jednej strony dając możliwość przyjrzenia się kilku interesującym obiektom, takim jak Ratusz i okoliczne kamienice, a z drugiej przejechania przez centrum traktami bardzo przyjaznymi dla rowerzystów. W większości prowadzi ścieżkami rowerowymi. Startujemy przed Ratuszem, by przez Wapienicę po 18 km dojechać do punktu widokowego na Trzech Lipkach w Starym Bielsku. Spod Ratusza mamy blisko do najładniejszych rejonów starej części miasta: Zamku Sułkowskich z interesującym muzeum oraz okolic Rynku, gdzie zachowało się średniowieczne założenie urbanistyczne, chociaż tworzą je kamienice powstałe w większości w XVIII wieku. Najstarsze części Zamku Sułkowskich są datowane na XIV wiek, ale obecny wygląd budowli ukształtowany został w trakcie modernizacji w II połowie XIX stulecia. Aby odwiedzić Zamek i Starówkę, trzeba zboczyć nieco z trasy, warto więc poświęcić na to czas jeszcze przed rozpoczęciem podróży Trasą nr 002. Ratusz, od którego ruszamy w drogę, zaprojektowany przez Emanuela Rosta, powstał w latach 1895-1897. Z Placu Ratuszowego wjeżdżamy w ulicę Sempołowskiej, a następnie, w okolicy ulicy 1 Maja, przekraczamy most na rzece Białej i wjeżdżamy na ścieżkę rowerową prowadzącą na południe przez Park Mickiewicza równolegle do brzegu rzeki. Rzeka Biała, prawy dopływ Wisły, wypływa spod szczytów Klimczoka, Szyndzielni i Magury. Przez długie stulecia była rzeką graniczną – po pierwsze oddzielała Bielsko i Białą, po drugie, księstwa cieszyńskie i oświęcimskie.Dzisiaj możemy ją przekraczać do woli na licznych mostach i kładkach, łączących oba brzegi w Bielsku-Białej. Przejażdżka wzdłuż brzegu Parkiem Mickiewicza pozwala delektować się jej szumem i śpiewem parkowych ptaków. Wkrótce zjeżdżamy ze ścieżki rowerowej, przekraczamy na światłach ulicę Partyzantów i wjeżdżamy na rzadko uczęszczaną ulicę Kochanowskiego, która prowadzi nas do Kamienicy. Jedziemy tam ulicą Karpacką, która łagodnie wiedzie nas w górę. W centrum Kamienicy odbijamy w ulicę Jeżynową, gdzie nieco męczymy się na podjeździe, niemal dojeżdżamy do lotniska sportowego, ale skręcamy w ulicę Łowiecką. Tutaj, podczas spokojnej jazdy, a najlepiej zatrzymując się na kilka chwil, możemy podziwiać od strony południowej panoramę Beskidu Śląskiego przechodzącą na zachodzie i północy w rozległe równiny za Międzyrzeczem i Mazańcowicami. Gdy trafimy na dzień o odpowiedniej przejrzystości powietrza w porze zachodu słońca, przez długi czas nie będziemy chcieli stamtąd odjechać. Na ulicy Łowieckiej czeka na strudzonych rowerzystów niespodzianka – malowniczo położony punkt gastronomiczny, w którym można odetchnąć na chwilę i zamienić kilka słów z innymi cyklistami, popijając wodę mineralną i smakując energetyczne batony. Jesteśmy tu już mniej więcej w połowie podróży. Za chwilę docieramy do Wapienicy, gdzie czeka nas krótki i pod koniec szybki zjazd ulicą Dębowiec. Warto tu zboczyć z trasy i udać się nad zaporę, a może nawet objechać dookoła zbiornik wodny (jezioro Wielka Łąka) – wspaniałe doznania estetyczne gwarantowane. Dalej należy jechać ulicą Zapora, skręcić w Kopytko i potem drogą gruntową wzdłuż potoku Wapienica. O tym, że to bardzo atrakcyjne okolice wypoczynkowe, wiedzą od dawna bielszczanie, którzy w upały gromadnie szukają ochłody nad potokiem. Można tu znaleźć sporo cienia – duża część trasy wzdłuż potoku prowadzi przez teren zalesiony, ale zwolennicy kąpieli słonecznych również będą zadowoleni. Z wapienickich bulwarów wjeżdżamy w ulicę Wapienicką i zachowując ostrożność przekraczamy ruchliwą Cieszyńską. Po jej pokonaniu znajdziemy się na ulicy Zapłocie Duże, która dość wyczerpującym podjazdem, a następnie zjazdem wiedzie nas przez Stare Bielsko. Zbliżamy się do końca zielonej trasy, ale czeka nas jeszcze sporo atrakcji. W Starym Bielsku znajdują się najdawniejsze świadectwa dziedzictwa kulturowego, jakie dotrwały do naszych czasów na tych ziemiach: grodzisko, które pozostało po osadzie rzemieślniczej z XII wieku, oraz gotycki kościół św. Stanisława. Trasa nr 002, którą podróżujemy, prowadzi obok kościoła i położonego przy nim cmentarza, natomiast, by odwiedzić grodzisko, musimy na chwilę zjechać ze szlaku. W tym celu z ulicy Nad Potokiem, która znajduje się na szlaku zielonym, skręcamy w ulicę Otwartą, po czym podążając ulicą Wał Szwedzki okrążamy najstarszy bielski zabytek. Aby wrócić na zieloną trasę, wjeżdżamy w ulice Zuchów (gdzie czeka około kilometrowy podjazd), Halentówka i Piechurów. W tym miejscu dojeżdżamy do Trasy nr 001, którą możemy kontynuować rowerową wędrówkę. Nim jednak tam dojedziemy, znajdziemy się w pobliżu wzgórza Trzy Lipki, atrakcji wieńczącej zieloną trasę. Wzniesione na 386 m n.p.m. stanowi znakomity punkt widokowy – widać z niego praktycznie całe miasto, pasma Beskidu Małego i Beskidu Śląskiego, w Bramie Wilkowickiej ukazuje się masyw Pilska, a na północy rozciągają się rozległe równiny.

IMAG2114

TRASA NR 1(czerwona) Plac Ratuszowy w Bielsku-Białej – Glinka (granica PL-SK) / 63 km Początek w Bielsku-Białej (Plac Ratuszowy), a dalej znajdują się na niej następujące miejscowości: Bystra Śląska, Meszna, Buczkowice, Godziszka, Słotwina, Lipowa, Radziechowy-Wieprz, Węgierska Górka, Cisiec, Milówka, Rajcza, Ujsoły. Kończy się na przełęczy Glinka, gdzie znajduje się granica polsko-słowacka.

Druga część Trasy nr 1, znacznie dłuższa, bo 163-kilometrowa CYKLOMAGISTRALA (po polskiej stronie licząca 63 km) także zaczyna się na Placu Ratuszowym. Początkowo pokrywa się z Trasą nr 002 i biegnie ulicą Sempołowskiej, przez Park Mickiewicza (zwany także Parkiem Włókniarzy) i dalej ścieżkami rowerowymi wzdłuż ulic Partyzantów i Bystrzańskiej. W Mikuszowicach, na wysokości Błoni, przejeżdżamy przez kładkę nad Białą i kontynuujemy trasę ulicą Kusia, a następnie ścieżką rowerową prowadzącą wzdłuż rzeki Białej aż do Wilkowic. Znajdujemy się tutaj w Bramie Wilkowickiej, czyli dolinie ciągnącej się pomiędzy dwoma pasmami górskimi: Beskidem Małym i Beskidem Śląskim. W Mikuszowicach, poza pięknymi widokami na masywy Magurki z jednej strony i Klimczoka z drugiej, na szczególną uwagę zasługuje drewniany kościół świętej Barbary. Przejedziemy koło niego, gdy zjedziemy z ul.  Kusia w szutrową ścieżkę rowerową. Bielsko-Białą opuszczamy na granicy z Wilkowicami, gdzie dojeżdżamy wzdłuż rzeki Białej. Z Wilkowic jedziemy do uzdrowiskowej Bystrej (tu godne odwiedzenia muzeum Juliana Fałata, słynnego akwarelisty), cały czas poruszając się drogami mało uczęszczanymi przez samochody. Tak dojeżdżamy do Mesznej i Buczkowic, gdzie korzystamy z trochę bardziej ruchliwej szosy prowadzącej malowniczymi rejonami zbocza Skrzycznego. Tutaj trasa jest pofałdowana – wiedzie raz w górę, raz w dół, co umożliwia nam podziwianie Żywiecczyzny z różnych perspektyw. W niektórych miejscach można dostrzec taflę Jeziora Żywieckiego, a przy dobrej widoczności najwyższe szczyty Beskidu Żywieckiego: Babią Górę, a w bliższym planie Pilsko. Przejeżdżamy przez Godziszkę, Słotwinę, Lipową i Twardorzeczkę, aż docieramy do Węgierskiej Górki. Warto docenić, że cyklomagistrala jest poprowadzona w tym rejonie bardzo mało uczęszczanymi drogami. W Węgierskiej Górce przeprawiamy się przez Sołę i możemy poczuć się niczym osiemnastowieczni kupcy. Trafiamy tam bowiem na Trakt Cesarski budowany w latach 1772-1785 szlak handlowy łączący Wiedeń ze Lwowem. My docieramy nim do Ciśca. W tej okolicy trzeba być uważnym, ponieważ na czerwono oznaczony jest również Karpacki Szlak Rowerowy, częściowo pokrywający się z cyklomagistralą. Przejeżdżając przez rozsławioną przez braci Golców Milówkę, coraz bardziej zbliżamy się do granicy ze Słowacją. Jedziemy tu drogą główną, więc musimy uważać na wzmożony ruch samochodowy. Wędrując Doliną Soły, docieramy drogą wiodącą łagodnie pod górę do Rajczy. Następnie dojeżdżamy do Ujsół. Tam robi się coraz bardziej stromo, a ostatnie półtora kilometra przed granicą to całkiem wymagający podjazd – zjeżdżając z niego, można bić rekordy prędkości. Ze Słowacją przywitamy się na przełęczy Glinka (845 m n.p.m.). Stamtąd do Martina już tylko 100 kilometrów…

IMAG2111Informacje oraz mapki zawarte w artykule zostały zaczerpnięte z przewodnika rowerowego wydanego przez Wydział Promocji Miasta Bielska-Białej.

Zapraszam na dalszy ciąg do cz. II :) A.

Beagle, czyli trochę info o Coli :)

Ze względu na to, że Cola jest jedna z głównych bohaterek tego bloga nie mogłabym nie napisać o niej i o rasie, do której należy paru słów więcej :)

Cola to pies wesoły, odważny i energiczny. Nie ma w niej grama agresji. Jak wszystkie beagle jest łakomczuchem, dlatego podczas wspólnej nauki czy zabawy niezbędna jest nagroda np. za odszukanie schowanego wcześniej przedmiotu. Najlepszą rozrywka dla niej jest zabawa z innymi psami, aportowanie, przeciąganie sznurka czy szukanie ukrytych przedmiotów. No i oczywiście uwielbia bieganie przy rowerze :) Cola jest typową przedstawicielką rasy.

Teraz trochę podstawowej wiedzy o rasie Beagle  :) Jest to rasa angielska. Kiedyś beagle służyły myśliwym jako psy gończe na drobna zwierzynę, ale współcześnie stały się ulubionymi psami domowymi. Swoja popularność zyskały dzięki miłemu usposobieniu.  Beagle są silnej, krępej budowy, nie są ociężałe, ani toporne.

Waga: suka 10-15 kg, pies 12-17 kg

Wysokość w kłębie: suka 33-38, pies 36-41

Długość życia: 12-17 lat

 

Czy pies rasy beagle jest odpowiedni dla mnie? Musisz odpowiedzieć sobie na pytania czy:

  • lubisz wypoczywać aktywnie, biegać i szaleć
  • jesteś osobą spontaniczną, lubiącą życie na pełnych obrotach
  • masz dużo cierpliwości
  • lubisz wyzwania
  • masz sporo wolnego czasu
  • nie lubisz spać sam/a
  • nie przeszkadza Ci psia sierść
  • nie masz obsesji na punkcie porządku
  • nie przywiązujesz się do rzeczy materialnych t.j.: meble, sofa, kapcie
  • nie przeszkadza Ci przekopany ogródek
  • kochasz psy

Jeśli na powyższe pytania odpowiedzi brzmiały twierdząco beagle jest idealnym psem dla Ciebie :)  Gdy dasz mu kochający dom, odwdzięczy się Tobie z nawiązką i stanie się wiernym psim przyjacielem na długie lata.

Poniżej załączam parę zdjęć mojej psiej przyjaciółki:

Pozdrawiam A. :)